02 23
Mój organizm był niby wyciszony i spokojny, jednak czułem
jak mięsień pracuje – naprężał się, to znów rozprężał rytmicznie. Dostarczany był do niego, w dużych ilościach, tlen. Z krwią przypływały również glukoza i białko ze zjedzonego niedawno sushi. Uśmiechałem się w duchu. Wszystko do mnie docierało, byłem w pełni świadomy. Tu, w mięśniach, następowało tzw. oddychanie wewnątrzkomórkowe, podczas którego komórka odżywiała się i uwalniała energię w postaci ATP plus jakieś szkodliwe produkty przemiany materii. Patrzyłem na to wszystko, brałem w tym udział. Ba, ja byłem tym wszystkim! Czytaj dalej »
02 22
Przed rozpoczęciem medytacji w ogóle nie ćwiczyłem. Chciałem, by mój organizm odpoczął, zrelaksował się maksymalnie. Przygotowałem pierwszą część sushi i zjadłem je – czułem, jak energia wypełnia moje ciało. A to wasabi – piekielnie ostra rzecz. Wieczorem zapaliłem kilka kadzidełek i rozpocząłem medytacje. Usiadłem na środku pokoju, na niebieskiej karimacie, półnagi. Czułem jak jednoczę się z powietrzem, które mnie otacza. Wsłuchiwałem się w bicie własnego serca. Zacząłem wyobrażać sobie, że jestem własnym mięśniem – pragnąłem poznać sposób, w jaki funkcjonuje, pożądałem tej wiedzy z całych sił. Oczywiście pamiętałem z lekcji biologii poszczególne procesy zachodzące w tkance mięśniowej (kurczące się miofibryle i te sprawy), jednak tym razem chciałem samodzielnie poznać ich działanie tak, jakbym nimi był. Czytaj dalej »
02 22
Nie pisałem już od kilku dni. Na pewno niejeden i niejedna z was zastanawiał/a, dlaczego milczę przez tak długi czas. Postaram
się teraz to wyjaśnić, podać powód mojej absencji. Nie wiem czy już zauważyliście, ale dostałem jeden bardzo ciekawy komentarz pod notką Sen. Napisał do mnie Krzysiek, który dygnął 130 kg. Powiedział, że znalazł we mnie bratnią duszę, ale także negatywnie skomentował moje podejście do sportu. Stwierdził, iż nie skupiam się dostatecznie na tym co robię – zbyt mocno oddaję się innym rzeczom, całej reszcie świata. Urzekł mnie Krzysztof swoją dojrzałością i profesjonalnym podejściem do tego, co robi. Pokazał, że ma jaja większe niż jakiś przeciętniak… Czytaj dalej »
02 18
Dziś od razu przejdę do rzeczy. Nie będę wiele pisał. Chodzi o to, że nie mogę teraz normalnie myśleć, skupić się na przekazywaniu słów najlepszej jakości. Miałem się nie rozpisywać, ale pokrótce opowiem co się stało. Otóż nabawiłem się zakwasów! Tak jest, zakwasów. Na pewno zadajecie sobie pytanie – Skąd, u licha, u człowieka jak ja, sportowca, kulturysty, wzięły się zakwasy? Już rozwiewam wątpliwości i odpowiadam na nurtujące was pytanie. Czytaj dalej »
02 15
Dziś niedziela – dzień odpoczynku. Wstałem późno, gdyż późno wróciłem z pracy. Na imprezie było spokojnie – nie wydarzyło się nic szczególnego. Nawet nie było chętnych do wyklepania buźki. Ale od początku…

Gdy wstałem, powietrze w pokoju przesycone było zapachem spalonego tytoniu. Oczywiście nie palę, żyję zdrowo, mam czyste płuca i świeży oddech. To moje ciuchy przejęły nieprzyjemny aromat na imprezie… Cholera, powinni mi dopłacać za pracę w szkodliwych warunkach… Potem nikt się już człowiekiem nie zainteresuje. Hola, dość biadolenia. Jest 12:03, leniwie wynurzam się spod kołdry. Trzeba się ogarnąć i zrobić coś dla siebie . Spodnie i koszulka lądują w praniu, zakładam pachnący świeżością dresik – magiczna chwila. Potem ląduję w kuchni, gdzie przygotowuję energetyczne śniadanko – jajeczka sadzone na maśle. Zapytacie – a co z tłuszczem? Ha! Już teraz wiem, że szybko go spalę, a białko z jajek w całości wykorzystam jako budulec moich mięśni. Zapytacie – ale jak? Odpowiedź jest oczywista – jestem umówiony z ziomkami z siłowni. Będziemy się bawić na śniegu. Czytaj dalej »
02 12
Miałem sen… Śniło mi się, że mam własną
siłownię. A w niej: ciężarki najróżniejszych kalibrów, od lekkich – aerobikowych, do tych 15-stokilogramowych, które dźwigałem wczoraj. Potem bieżnie, następnie sztangi. Także sprzęt do ćwiczeń barków i ramion. Oczywiście ławeczka. W sali miałem automat z napojami energetycznymi – uzupełnienie płynów ustrojowych, Powerade i te sprawy, oraz z batonikami proteinowymi. Czasami w trakcie ćwiczeń czuję jak całe białko, które zjadłem rano odkłada się w moich mięśniach – wtedy mam ochotę coś dołożyć. Stąd te batoniki – tak na czarną godzinę, nagłą potrzebę uzupełnienia. Czytaj dalej »
02 11
Nie wiem jak to się stało, ale dzisiaj mam wrażenie jakbym obudził się ze snu, w który zapadłem w niedzielę. Coś, jakby urwany film, wycięcie fragmentu taśmy. Oczywiście nie twierdzę, że przespałem cały poniedziałek i wtorek! Co to, to nie. Prowadzę co prawda zdrowy tryb życia, ale bez przesady!
W niedzielę, przed snem zaaplikowałem sobie surowe jajko – na przyrost masy i dowitaminizowanie się. Zasnąłem szybko. I tak przeleciało. Dziś rano obudziłem się dziwnie podekscytowany. Jakbym w końcu wyrwał te 150 kg i chciał pochwalić się tym przed całym światem. Nie wiem. W każdym razie postanowiłem wyjątkowo zjeść 2 batoniki proteinowe zamiast jednego. W ramach swoistej mentalnej nagrody za, choćby nawet wyimaginowane, osiągnięcie. Niewiele mysląc zrobiłem sobie koktajl wielowarzywny. Był fit. Cholernie fit. Bo ja jestem fit. Czytaj dalej »
Ostatnie komentarze